Pierwsze miesiące ciąży już za nami, radosna wieść obiegła otoczenie ale nagle ubrania zaczęły się robić nieco..przyciasne. W domu jeszcze można założyć luźniejsze dżinsy, sportowe koszulki i legginsy, ale co zrobić, kiedy trzeba by ubrać się do pracy, a nasza ulubiona spódnica się nie dopina, żakiet staje się niewygodny, a w garsonce przydałoby się nieco więcej luzu? Zwłaszcza jeśli pracujemy w biurze gdzie obowiązuje określony”dress code” i szef niezbyt chętnie powita nas w luźnej, letniej sukience. Cóż podstawa to .. zachować fason w każdej sytuacji i przygotować dobry plan. Wymiana całej garderoby raczej nie wchodzi w grę, poza tym zawsze istnieje problem – co zrobić z tymi ciuchami po ciąży?
1. Czego naprawdę potrzebujemy?
Żeby skompletować ubrania ciążowe do pracy potrzebujemy kilku podstawowych elementów, które będziemy ubierać w różnych zestawach, nie ma zatem potrzeby kupowania 10 spódnic i kopy żakietów. Praca to nie zawsze miejsce, żeby popisywać się najnowszymi trendami w modzie. Tutaj rządzi klasyka, którą można ewentualnie „podkręcić”drobnymi dodatkami.
2. Co wypada w pracy?
Nie będzie szczególną nowością jeśli podkreślą że głębokie dekolty, krzykliwe kolory i błyszcząca na kilometr biżuteria, nie są najlepszym pomysłem. Każda z nas chce wyglądać przecież nie tylko stylowo, ale i profesjonalnie. Jaskrawe lakiery do paznokci, spódniczki mini i sandałki, także bardziej przydadzą nam się na weekendowe wypady niż w biurze. Wedle badań przeprowadzonych w dużych, międzynarodowych firmach, kobiety ubierające się w sposób klasyczny i mniej wyzywający, są oceniane jako bardziej profesjonalne i godne zaufania. Czy to oznacza, że jesteśmy skazane na nudę i „bezpłciowe” uniformy? Zdecydowanie nie!(potwierdzone przez 4 lata szkoły, w której obowiązywał oficjalny mundurek).
3. Na co stawiamy?
Przede wszystkim kolorystyka naszych ubrań powinna być stonowana. Barwy ziemi, zgaszone brązy, szarości, beże igranaty. Jeżeli w naszym miejscu pracy nie panuje ścisły rygor pod tym względem, można wykorzystać też „spokojne” odcienie zieleni, śliwki i błękitu. Nie ma powodu dla którego kobieta ciąży miałaby czuć się niemodna, zadbajmy więco drobne i gustowne dodatki, np. kontrastującą apaszkę, torebkę, pasek, czy delikatną biżuterię. Zmęczonym stopom bardziej przydadzą się buty na niskim obcasie, lub płaskie. W czasie ciąży szpilki to doskonałe buty.. pod warunkiem, że się w nich siedzi.
4. Naturalność w cenie
Rzadko która z nas odważy się w dzisiejszych czasach wyjść bez makijażu. Ciężko mi jednak na duszy, kiedy widzę u koleżanek nieprzebrane połacie fluidu oraz rzęsy uginające się od tuszu. Maski na twarzy są znakomitym pomysłem.. podczas karnawału w Wenecji. W pracy najlepiej sprawdza się tzw. make up-no make up, czyli makijaż, którego niemal nie widać. Gładka cera-tak, tapeta- nie. Oczy podreślamy delikatnym ołówkiem i cieniami w stonowanych kolorach (brązy, szarości, zgaszone róże). Lepiej też zrezygnować z krzykliwych szminek, na rzecz naturalnych błyszczyków.
5. Co zrobić po ciąży?
Kilka tych pięknych miesięcy mija szybko, a potem strach że zostaniemy z szafą pełną luźnych ubrań, które może nam się przydadzą przy drugiej ciąży, a może nie. Producenci ubrań ciążowych jednak nie zasypiają gruszek w popiele i projektują coraz więcej ubrań tak, żeby można je było nosić już po urodzeniu dziecka. Luźne bluzeczki i tuniki idealnie sprawdzą się w połączeniach z prostymi spodniami, a sukienki w połączeniu z dopasowanymi żakietami. Ubrania ciążowe przydają się też w okresie poporodowym, zanim brzuch wróci do zwykłych rozmiarów.
Podsumowując, najlepiej zaopatrzyć się w ok. 2 pary spodni i 2 spódnice i przynajmniej 2 żakiety lub sweterki, co będzie stanowiło naszą bazę (w połączeniu z różnymi bluzkami) do wielu różnych kompozycji. Do tego kilka pasków, które zapewne już znajdują się w naszej garderobie i możemy ze spokojem zaprezentować się w pracy. Nic tak nie dodaje kobiecie pewności siebie, jak świadomość, że dobrze wygląda, więc moje drogie Mamy- do dzieła!
Jeżeli szukacie inspiracji zajrzyjcie na bycmama.pl

















